|03|-Bieberoniespodzianka

      Siedziałam na ławce i przyjrzałam się zakochanej parze,która teraz mnie minęła trzymając się za ręce.Czemu  Chaz się tak spóźnia? Minęło już 10 minut od umówionej godziny. Miałam zamiar już wstać kiedy ktoś zasłonił mi oczy i zapytał :
-Cześć, shawty- głos raczej nie przypominał głosu Somers'a, ale i tak głupio palnęłam:
-Chaz?
-Przykro mi, ale tym razem to nie on- odwróciłam się i ujrzałam kogoś kogo nigdy bym się nie spodziewała.
-O mój boże!
-Po raz kolejny nie zgadłaś-powiedział z uśmiechem na ustach.- Nie jestem żadnym bogiem, ani Chazem...
-Wiem-wciąż zaszokowana zamknęłam oczy i ponownie je otworzyłam, ale i tak tam stał.W końcu po kilku sekundach milczenia zaczęłam mówić jak najęta:-Nie mogę uwierzyć, że w ciągu jednego dnia zobaczyłam ciebie, a co dopiero rozmawiałam z tobą. I chyba nikt nie uwierzy, że stoisz obok mnie... A tak w ogóle jak ja mam się do ciebie zwracać?
-Shawty,mów mi po imieniu-uśmiechnął się zabójczo i gdyby nie fakt, że siedzę upadłabym,bo moje kolana zapomniały o swojej roli i się rozpłynęły.
-Justin, wiesz może gdzie jest Chaz?Umówiłam się z nim tutaj i jeszcze nie przyszedł...
-Pewnie zapomniał albo wciąż gra na konsoli, jak to Chaz. Jak go znowu zobaczę wygłoszę mu wykład jaką gafą jest spóźnianie się na randkę z taką piękną dziewczyną jak ty.-moje policzki się lekko zarumieniły.-Przejdziesz się ze mną po parku czy wolisz wciąż tu czekać na Chaza? Albo wiem pójdziemy na lodowisko!
-Ja oczywiście jestem chętna,ale twoja dziewczyna nie będzie mieć nic przeciwko?
-Selena? Z nią właściwie nic mnie nie łączy. Ona ma wolną rękę i ja ją mam. Nasz "związek" istnieje tylko dlatego, bo mój menadżer chciał wzbudzić jakąś sensację, bo zaczynało się robić nudno. I tak się dogadali z menadżerką Seleny. I niestety nic na to nie poradzę, ona tym bardziej.
-Współczuje. Czyli nic się nie stanie jeśli chwilę z tobą pobędę jeżdżąc, a właściwie zabijając się na lodzie?
-Nie,raczej nie-uśmiechnął się tak,aby moje kolana ponownie zapomniały o swojej roli.-Idziemy?
-Oczywiście-uśmiechnęłam się promienie.- Tylko mówię na wstępie, że nie potrafię jeździć na łyżwach. Ostatnim razem jak tutaj byłam złamałam rękę. Byłam chyba wtedy w 7 klasie.
-Nie będzie tak źle-podeszliśmy do okienka skąd można było wypożyczyć łyżwy. Stanęliśmy obok wielkiego afroamerykanina. -A właśnie to  jest Kenny Hamilton, mój najlepszy przyjaciel i ochroniarz w jednej osobie.
-Miło cię poznać-uścisnął moją dłoń, która wyglądała jak filigranowa rączka lalki z porcelany, która stoi u mnie na półce, w wielkiej dłoni ochroniarza.-A ty jak masz na imię?
-Melissa Truelove- dygnęłam i odebrałam z okienka swoje buty do jazdy na lodzie.
-Mel, idziemy na lód?-powiedział podając mi rękę,abym weszła na lód.-Nic się nie stanie.
-Boję się-mówiąc to zrobiłam krok w jego stronę. 
  Zachwiałam się i kurczowo złapałam się bandy nie puszczając dłoni Justina. Spojrzałam na lód i jeszcze mocniej ścisnęłam jego kończynę.
-Złap mnie za rękę-podał mi drugą dłoń.-Teraz przytuptaj trochę bliżej.
   Wykonałam posłusznie polecenie i poczułam się pewniej. Pomaszerowałam dalej i po kilku krokach zachwiałam się i upadłam i wpadłam prosto w ramiona Biebera.
-Shawty wszystko w porządku?-zapytał zatroskany.-Może lepiej pójdźmy na jakąś kawę, a potem jeśli będziesz chciała pójdziemy do studia,gdzie pewnie teraz Chaz i Ryan grają na konsoli.
-Na prawdę będę mogła pójść z tobą do studia?
-Powiesz mi co myślisz o jednej z nowych piosenek- pomógł mi zejść z lodu na ziemię.-A przy okazji dasz mi swój numer.
  Bez wahania podałam mu mój telefon i oddałam łyżwy do okienka.Kenny zamienił kilka zdań  z Justinem i ruszyliśmy za barczystym mężczyzną. 
-Powinnam być na ciebie złą-powiedziałam z uśmiechem kiedy skończyliśmy dyskusję o najnowszej płycie Red Hot Chili Pepers.
-Dlaczego?-powiedział zbity z tropu.
-Wciąż nie followujesz mnie na twitterze chociaż spamowałam cię codziennie od kilku miesięcy.
-Przepraszam , ale nie dam rady  follować każdego. Zaraz zacznę obserwować tylko podaj nazwę.
-xoMelsSmilexo- powiedziałam serdecznie się uśmiechając.-Przepraszam na chwilę, ale moja przyjaciółka do mnie dzwoni w sprawie życia i śmierci.
Bieber skinął głową , a ja odebrałam brzęczącą komórkę.
-Li co się stało?-Zapytałam zaniepokojona.
-Nie możesz u mnie nocować,bo moja matka powie twojej siostrze o tym, że jesteś u mnie.
-Cholera...Dobra będę musiała nocować na jakiejś ławce.Pa-rozłączyłam się.
-Fuck,fuck,fuck!-usiadłam na najbliższej ławce i schowałam twarz w dłoniach. 
-Przepraszam, że się wtrącam,ale z tego co rozumiem nie masz gdzie nocować-usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem.-Możesz zatrzymać się u mnie. Chaz na pewno się ucieszy.
    Dopiero teraz doszło do mnie, że przez ostatnią godzinę zapomniałam o Somers'ie, a spędziłam najcudowniejszą godzinę z Justinem. Nie wiedziałam co myśleć, a tym bardziej co powiedzieć, więc odpowiedziałam krótko:
-Z wielką chęcią.
A zaraz potem dodałam:
-Uratowałeś mnie od nocowania na jakiejś ławce czy kartonie.
     Byłam tak szczęśliwa, że nie myśląc rzuciłam się na szyję Kanadyjczykowi i gdyby zza krzaków nie wyskoczył facet z aparatem za pewne zaczęlibyśmy obściskiwać się na środku Central Parku przy dość dużej widowni. Kenny pociągnął nas oboje za ręce i zaczęliśmy przepychać się przez alejki pełne zakochanych par. Podczas ucieczki oberwałam gałęzią w twarz i kilka razy potknęłam się o krawężnik.
      Wreszcie po kilku minutowym biegu gwałtownie wepchnięto mnie na tylne siedzenie wielkiego SUV-a. Za mną do środka wszedł Justin uważając na to, aby nie zrobić mi najmniejszej krzywdy.-Wszystko w porządku-usiadł obok mnie z zatroskaną miną.-Nic sobie nie zrobiłaś?
-Poza kilkoma siniakami i zadrapaniem jest dobrze. -przysunął się bliżej tak blisko, że stykaliśmy się ramionami. 
   Czułam na karku jego ciepły oddech. Nachylił się tak , że dzieliły nas milimetry. Pochyliłam się jeszcze bliżej... Musnął moje wargi najpierw delikatnie potem coraz łapczywie. Drzwi samochodu otworzyły się gwałtownie. Odskoczyłam od Biebera jak oparzona. Chciałam wygonić tą osobę z auta i sprawić, że moje wargi i Kanadyjczyka stopiły się w jedno.Nie chętnie odsunęłam się od bruneta i spojrzałam na przybysza. Moje oczy chyba się myliły widząc naburmuszoną minę Seleny Gomez.


***
 Witam po tygodniu przerwy. Mamy już niedzielę i to jest straszne. Od wtorku będę miała przynajmniej 3 kartkówki i sprawdzian z anglika. Ale jest dobrze ; ) Powinnam sobie poradzić. I dziękuję mojej Kitsune-Chan za to , że czyta. <3 


P&L

2 komentarze:

Kitsune-chan pisze...

źle zrobiłaś że dostałam info dopiero dziś ale cóż ... jestem zachwycona :) Dziwię się że masz tak mało komci :( Mam nadzieję że o następnej notce dowiem się first ^^

Anonimowy pisze...

uuu . ; D Moja Milka powróicła jak zawsze wielkim stylu ; **


momussik <3