-Justin, to chyba śnieg...-powiedziałam,ale nie dostałam odpowiedzi.Otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła,ale nikogo nie było.-Justin gdzie jesteś?!
-Tutaj,sweetheart!-usłyszałam jego głos za plecami.-Chodź tutaj!
-Ale po co?-uśmiechnęłam się pod nosem,ale nie ruszyłam się z miejsca.
-Czekam na ciebie pod jemiołą!-wstałam i posłałam mu serdeczny uśmiech.-Będę tu na ciebie czekał i nie ruszę się z miejsca póki tu nie przyjdziesz!
-No dobrze,dobrze-podeszłam do niego i zarzuciłam mu ręce na szyję.-No i co będziemy robili pod tą jemiołą?
-Pomyślmy...-nachylił się i pocałował mnie.
-Na prawdę to robi się pod jemiołą?-zapytałam tuląc się do niego.-Mi się wydawało, że jemioła to jemioła.
-Kochanie, pod jemiołą trzeba się pocałować-musnął moje usta po raz kolejny.
-Przecież wiem głuptasie!-ucałowałam go.- I chcę ci powiedzieć,że albo to łupież,albo śnieg-strzepnęłam śnieżyczki z czarnego płaszcza Biebera.
-Pada śnieg!!!-krzyknął tak entuzjastycznie, że przechodnie dziwnie na niego spojrzali.- Jak cudownie!
Oboje tuląc się unieśliśmy głowy i łapaliśmy jak najwięcej śnieżyczek na język.
-Zachowujemy się jak niedorozwinięte pięciolatki-zachichotałam.-Robi się się zimno...Może wrócimy do domu?
Nic nie mówiąc objął mnie ramieniem i wróciliśmy do apartamentu Kanadyjczyka.
Zdjęłam płaszcz i powiesiwszy go od razu wzięłam się za rozpakowywanie wielkich kufrów z ubraniami,lecz zanim je rozpakowałam zaniosłam Thabite do pustego pokoju i otworzyłam klatkę. Mała radośnie wyskoczyła z metalowej skrzynki i zaczęła się ze mną drażnić podgryzając mój szalik.
-Mel,chcesz gorącej czekolady?-wszedł do pokoju nieświadomy tego, że tygrysica nie jest zamknięta w klatce.- Aaaa! Ona nie jest klatce!
-Just, Tabi nic ci nie zrobi prawda, słodka?-wzięłam ją na ręce i podeszłam do Biebera.-No nie bój się...Pogłaszczesz ją?
-Muszę?-zapytał przerażony. Skinęłam głową, a on powoli zbliżył dłoń do główki mojej pupilki.-Nie ugryzła mnie!
-A nie mówiłam?-zaśmiałam się i puściłam ją.-Idziemy na kolację do Masa?
-O ile dostaniemy stolik...
-Zobaczysz co znaczy nazwisko Truelove-posłałam mu uśmiech i wybrałam na sowim blackberry prywatny numer dyrektora restauracji.
Po kilku minutowej rozmowie załatwiłam dwuosobowy stolik na godzinę osiemnastą. Odłożyłam komórkę na stolik do kawy.
-Do szóstej mamy jeszcze kilka godzin,więc może przejdziemy się gdzieś... Do Neiman'a Marcusa? Albo do Barneys'a ?...
-Skarbie...Musimy?-zapytał otulając mnie swoimi ramionami i całując w czubek głowy.-Teraz chciałbym jedynie siedzieć w domu z kubkiem gorącej czekolady oglądając jakiś film...
-Dobra, to ty siedź tutaj , a ja idę do Li omówić kwestie urodzin Freddiego-powiedziawszy to wyszłam z pokoju i ruszyłam w stronę kufrów. Rozpakuje je jak wrócimy z restauracji. Jak na razie zadzwonię do Li czy w ogóle jest w domu. Wybrałam numer mojej najlepszej przyjaciółki i zaczekałam kilka sekund aż obierze.
-Mel, coś się stało, że dzwonisz?-usłyszałam jej głos w słuchawce.-Dopiero co wyszłam ze szkoły... Wiesz, że będziesz mieć kłopoty jeżeli jutro nie zjawisz się w szkole?
-Wiesz ile mnie to obchodzi? Dobra, nieważne...Myślałaś już nad urodzinami Freds'a?
-Już od tygodnia są zapięte na ostatni guzik...
-Na pewno nie da się nic dopracować?-zapytałam z nadzieją w głosie.-Cokolwiek... Nawet babeczek nie mogę zamówić ?
-Nie ma nic do zrobienia...Przykro mi.-rozłączyła się.
Czyli jednak wezmę się za rozpakowywanie kufrów. Chwyciłam skórzaną rączkę i pociągnęłam bagaż do wolnego pokoju. I powtórzyłam tą czynność jeszcze cztery razy. Skoro wszystko jest gotowe to może już zacznę wybierać ubrania an dzisiejszy wieczór. Z dna wyjęłam spódnicę ołówkówkę w intensywnie zielonym kolorze. Wyjmując drapowany top od 3.1 Phillip'a Lim'a zauważyłam moje tampony. O mój boże... Usiadłam na podłodze i zaczęłam dokładnie odliczać dni... Minęły już dokładnie 32 dni... Zawsze miałam regularny okres... Od kiedy po raz pierwszy dostałam nigdy mi się nie spóźniał. Nigdy. Zdenerwowana zdjęłam z siebie ubrania i założyłam spódnicę i topik,które wcześniej wybrałam. Do zestawu jeszcze dobrałam ciepły bawełniany sweter, buty od Jimmy'ego Choo,dużą kopertówkę od YSL. Zaś z biżuterii wybrałam złote kolczyki z zielonego onyksu,pierścionek z tym samym kamieniem,złotą bransoletę od Stelli McCartney i duży naszyjnik od Gerarda Yosca. Nowy zestaw w niczym nie pomógł,więc wyszłam z pokoju. Nie patrząc pod nogi ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych.
-Mel, co się stało?-Justin wyłonił się z kuchni.-Czemu wychodzisz?
Bez słowa wyszłam z apartamentu przygryzając wargę przy tym zjadając cienką warstwę szminki. Spojrzałam na swoje dłonie. Paznokcie były w całkiem dobrym stanie,ale przy tej sytuacji należało mi się trochę relaksu w salonie piękności. Winda zamknęła się w ostatniej chwili, inaczej musiałabym odpowiadać na pytania Justina.
Będąc już w lobby wyszłam z budynku. Całe ulice były pokryte puszystym śniegiem,a lekki mróz sprawił, że kałuże,które pozostały po rannym deszczu zamarzły. Wzięłam głęboki oddech...Pokonałam już kilka stopni kiedy usłyszałam jak ktoś wykrzykuje moje imię. Przyspieszyłam kroku,ale wiedziałam, że Bieber jest szybszy ode mnie. Szłam już zlodowaciałym chodnikiem kiedy poczułam, że tracę grunt pod nogami i wywracam się na kolana.Spojrzałam na śnieg w okół mnie,a potem na swoje kolano. Moja skóra na nodze była cała pokryta czerwoną cieczą...To nie może być krew! Zanim zdążyłam się podnieść Kanadyjczyk był obok mnie i z troską patrzył na moją ranę.
-Ty krwawisz...
-Jakbym nie wiedziała-powiedziałam z sarkazmem.-Nie jestem ślepa.
-I po co ty tak pędziłaś?
-Nawet nie mogę nigdzie sama wyjść? Jeżeli tak ma wyglądać nasz związek to ja dziękuję.
-Mel...
-Zostaw mnie dobrze? Chcę sama przemyśleć parę rzeczy... -podniosłam się sama ignorując wyciągniętą do mnie dłoń.-W samotności.
Odeszłam nie oglądając się za siebie.
__________________________________________________________________________________
***
Witam moi drodzy.
Wreszcie akcja zaczyna się rozwijać,ale to jeszcze nie koniec,
jak na razie sama nie wiem co będzie dalej.
xoxo
2 komentarze:
świetny ;) nareszcie coś się dzieje ;DD
- ej krew ci leci
- a dziekuje ;D
xD
hahaaah
bedzie dzidzia ;o ?
Milcia chce nas zaszokowac ;P
kocham <33
Prześlij komentarz