|12|-Nie mówmy o niej!

       Zapukałam do białych drzwi z numerem 129. Nie wiem jakim cudem tu trafiłam. Po prostu szłam ośnieżonym chodnikiem, potem skręciłam na Brodway i znalazłam się tu. Może nikogo nie ma...Miałam już wracać do windy kiedy drzwi otworzył Chaz z szerokim uśmiechem na twarzy. Widząc jego promienny uśmiech, zmiękły mi kolana. Jego wielkie oczy wyrażały wszystko. Nie wiedząc co robię rzuciłam mu się w ramiona i przytuliłam się do niego. Zaraz potem się rozpłakałam. Ciepłe łzy spływały po zarumienionych policzkach,a następnie na koszulkę Somersa. On tylko pogłaskał mnie po głowie i oparł swój policzek o moje włosy. Nie pytał co się stało, tylko pozwolił mi się wypłakać.Po kilku minutach byłam na tyle spokojna, że mógł mnie wprowadzić do mieszkania i posadzić na białej kanapie. Zdjął ze mnie futro i położył je obok mnie. Siedziałam jak głupia i wpatrywałam się przed siebie. Chaz na chwilę schował się w kuchni i zaraz przyszedł wręczając mi kubek gorącej herbaty.
-Może trochę się ogrzejesz-powiedział widząc, że połykam gorący płyn.- Zaraz wracam tylko pójdę po apteczkę,aby opatrzyć twoje kolano.
    W odpowiedzi lekko uniosłam kąciki ust. Jednak dobrze zrobiłam przychodząc tutaj. Nawet Akiro nie zajęłaby się tak mną. Zdjęłam botki od Jimmy'ego Choo i popatrzyłam jak Chaz podchodzi do mnie i klęczy obok mnie. Spojrzałam w jego ciemne oczy i lekko się uśmiechnęłam. Kiedy polał wodą utlenioną moją ranę zasyczałam z bólu. Jego wielkie oczy spojrzały na mnie z troską, a ja dotknęłam jego policzka. Chwycił moją dłoń i delikatnie ją ucałował. Uklękłam obok niego ignorując ból w miejscu gdzie kolano stykało się z podłogą i nachyliłam się tak, że mogłam go spokojnie pocałować. Brunet miał już zamiar coś powiedzieć kiedy uciszyłam go muskając jego wargi. Zdjęłam z siebie ciepły sweter i rzuciłam go gdzieś w kąt.
-Mel jesteś pewna?-zapytał nierówno oddychając.
-Jeszcze nigdy nie byłam tak pewna-wsunęłam ręce pod jego koszulkę.-Ale czy ty chcesz się ze mną kochać?
W odpowiedzi zdjął ze mnie mój top od znanego projektanta.Zarzuciłam mu ręce na szyję zmusiłam go, że położył się na podłodze. Czułam jak jego serce głośno łomocze w piersi i jego gorący oddech muska moje rzęsy. Zaczęłam rozpinać pasek od jego spodnie,ale nie miałam zbytniej wprawy,więc Somers pomógł mi i kilkoma szybkimi ruchami zsunął z siebie spodnie. Jego ręce zaczęły lekko dygotać kiedy zdejmował ze mnie spódnicę i bieliznę.Zanim zdążyłam zrobić dalszy krok on wziął mnie w ramiona i zaniósł do sypialni. Będąc już na łóżku spróbowałam dodać mu otuchy,łapiąc go lekko za ramiona. Udało mi się. Chaz złapał mnie za pośladki,po czym opadliśmy razem na łóżku. Satynowa pościel swoją miękkością koiła nie tylko moje zmysły,lecz także i mojego partnera. Zanim się obejrzałam,tuliliśmy się do siebie, a ja nie mogłam zrozumieć,jak moje ciało reagowało na jego dotyk. Wzięłam płytki oddech i położyłam się na nim.
-Nie denerwuj się-mruknęłam całując go czule.- Nie myśl po prostu rób...
  Nakierowałam go i zaczęliśmy poruszać się w równym tempie. Oparłam ręce na jego ramionach i spojrzałam na niego,a on na mnie. Posłał mi uśmiech,a ja odwzajemniłam go. Był zupełnie inny niż Justin... Nie był tak porywczy,śmiały i pewny siebie jak Bieber. Nadrabiał za to czułością,delikatnością i troską jaką mnie otaczał. Zeszłam z niego i położyłam się obok i patrząc w jego wielkie oczy w kolorze gorzkiej czekolady.
-Kocham cię-powiedziałam kładąc dłoń na jego torsie.
-Ja ciebie bardziej-przewrócił się i położył się na mnie.- Nie przygniatam cię?
-Nie, skarbie...-zarzuciłam mu ręce na szyi i rozwarłam kolana.
   Wszedł we mnie, cicho jęknęłam i wbiłam mu paznokcie w plecy. Po chwili wyszedł ze mnie i z większą pewnością wszedł w ponownie. Po kilku razach miał już taką wprawę, że zaczęłam głośno jęczeć z rozkoszy. Wiedziałam, że on już powoli do chodzi,a mnie dzieli krok od cudownego orgazmu. Poczułam jak biały płyn rozlewa się w okół dolnych części ciała. Chaz opadł obok mnie z zadowoloną miną. Patrzyłam na niego jeszcze przez chwilę,ale odpłynął, a ja zaraz po nim.
  
       Obudziłam się pod wpływem dotyku na moim karku i jasnych promieni porannego słońca muskających moje powieki.Odwróciłam się do Chaza i uśmiechnęłam się promiennie.
-Przepraszam, że cię obudziłem...
-Skarbie, nie musisz przepraszać-nachyliłam się żeby ucałować go na dzień dobry.-Wiesz jak bardzo cię kocham?
-Nie,ale później mi pokażesz-uśmiechnął się pewny siebie i przytulił się do mnie.-A co powiesz na jakieś śniadanie?
-Z wielką chęcią po wczorajszej nocy-przeciągnęłam się i ucałowałam go.
    Usiadłam na łóżku i poszukałam wzrokiem jakiegoś prześcieradła czy czegoś do zakrycia się,aby móc spokojnie przejść do salonu gdzie leżały nasze ubrania. Owinęłam się szczelnie kołdrą i spojrzałam na Kanadyjczyka.
-Mel, nawet po wczorajszej nocy się mnie wstydzisz?-zsunął z mojego ramienia białą tkaninę.-A z resztą zaraz dam ci jakąś moją koszulę.
 Wstał i podszedł, bez jakiegokolwiek wstydu, do szafy i wyjął długą flanelową koszulę w kratę. Podał mi ją a ja założyłam ją zapinając jeden guzik. Wróciłam do salonu i znalazłam moje figi,które potem kilkoma szybkimi ruchami wsunęłam je na siebie. Dołączyłam do Chaza w kuchni. Otworzyłam szeroko drzwi wielkie lodówki i mruknęłam:
-I co my tu mamy...-rzuciłam okiem na wszystkie półki.-Co powiesz na bitą śmietanę...
-I truskawki-przytulił mnie do tyłu i jedną ręką wziął owoce w małej miseczce. Odłożywszy naczynie posadził mnie na połyskującym blacie.
    Wzięłam do ręki truskawkę i zamoczyłam ją w śmietanie. Somers łapczywie ugryzł owoc i chwycił mnie w tali. Zsunęłam z siebie koszulę i przyciągnęłam do siebie mojego partnera. Zaczął mnie namiętnie całować kładąc dłonie na moich piersiach. Cicho jęknęłam i spojrzałam na bruneta z rozkoszną miną.
-Co powiesz na seks w kuchni?-zapytałam ściągając z niego bokserki z uśmiechem na twarzy.
-Świetnie rozpoczniemy dzisiejszy dzień...-zsunął ze mnie majteczki i rzucił je gdzieś w stronę zlewu. Zarzuciłam mu ręce na szyję i poczułam jak wchodzi we mnie. Zamknęłam oczy i cicho jęknęłam. On lekko uniósł mnie za pośladki a ja objęłam go nogami. Czułam jak jego serce głośno bije tuż obok mojego. Na chwilę przerwaliśmy i wzięliśmy kilka płytkich oddechów.
-A gdzie Ryan?-zapytałam,aby nie zapadła niema cisza. Oparłam głowę na jego ramieniu i czekałam na odpowiedź.
-Pojechał na kilka dni do Stanford, jakieś  urodziny kuzynki czy coś...-pocałował mnie czule.-Chyba na dziś starczy...
-Kochanie, ja nigdy nie mam dość...-przyciągnęłam go do siebie i poczułam dziką rozkosz.-Jesteś najlepszym z jakim spałam...
-A dużo ich było?-zapytał zaciekawiony z szelmowskim uśmiechem na twarzy. -Bo ja miałem tylko kilka dziewczyn,a takich na poważnie to tylko ciebie i Shay...
-Ciii...-położyłam mu palec na ustach.-Nie mówmy o niej...
-Dobrze, skarbie-wszedł we mnie a ja głośno jęknęłam.-Kocham cię...
-Wiem...


       Po jeszcze kilku orgazmach skończyliśmy jeść nasze truskawki i doprowadziliśmy się do normalnego stanu. Teraz siedziałam na gładkiej satynie i grzebałam w mojej torbie,którą zostawiłam tutaj poprzednim razem. Wygrzebałam z dna torby rurki w kolorze cukierkowego błękitu,top w kwiaty z kołem pomiędzy piersiami,szeroki cardigan w kolorze kawy z mlekiem i  różowe baleriny wykonane z delikatnego zamszu. Wzięłam ubrania pod pachę i weszłam do łazienki uchylając drzwi,aby potem nie zadusić się w zaparowanej łazience. Zrzuciłam z siebie koszulę Chaza i rzuciłam ją gdzieś w kąt. Odkręciłam kurek z czerwoną kropką i stanęłam pod strumieniem kojącej wody. Krople spływały po mojej skórze i skapywały na podłogę. Byłam w trakcie namydlania się kiedy zobaczyłam, że drzwi od kabiny lekko się uchylają. Uśmiechnęłam się pod nosem na widok Chaza. Wszedł pod prysznic i przytulił mnie od tyłu.
-Zboczeniec-mruknęłam.



***
Zboczeńcem jestem ja,a a nie Chaz lolz.
Po tym rozdziale pewnie będziecie tak myśleć. xd
Alex twierdzi, że opisałam tylko ograzm Mel,a Chaz jak dmuchana lalka lolz.








8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

ZAJEBISTY ROZDZIAL <#33
WGLL nie moge jakie sceny ;pp


alsee

Anonimowy pisze...

Woww...nie no .. mocny ;)
Nieźle to opisałaś ;D

Kitsune-chan pisze...

Hopy to jest takie mrr ;D Jestem większym zbokiem od ciebie ^^ zaraz dostaniesz surprisa a ja zostanę królową zboczeńców xD

Anonimowy pisze...

ejjj !! napisz 13, prosze! codziennie wchodze i nie ma ;(

doMIniSIA pisze...

Super.!!!!!!!! Czekam na nn :)))

Majka_M pisze...

Zrobiłaś z Melissy dziwke...
Nie rozumiem , na kim wreszcie jej zależy. Puszcza się na lewo i prawo.

Vol2 pisze...

Jejku, uwielbiam to ;d.

nialler pisze...

Fajny blog. < 3

Zapraszam również na mojego bloga . : niallerx3.blogspot.com