-Zgadnijcie co dla was załatwiłam?-nie czekałam na ich odpowiedzi tylko zaczęłam dalej mówić:- Ten, z którym się zderzyłam nazywa się Chaz i przyjaźni się z Justinem Bieberem!-wyjęłam z kieszeni kamizelki karteczkę na,której podpisał się Kanadyjczyk.-Macie autograf.
-Wiedziałam!-wykrzyknęła entuzjastycznie Azjatka.-Wiedziałam, że skądś go kojarzę! Chaz Somers,oczywiście! Oh my fucking godness! Dziś musisz zerwać z Danem!
-Mówię jej to od tygodni-wtrącił się Fred.- Musimy już iść jeżeli chcemy jeszcze zdążyć do szkoły bez spóźnienia się.
-Freds mamy dzisiaj na 9 i jeszcze odwołali nam geometrie...-powiedziałam dopijając moją kawę,kiedy zabrzęczał mój telefon.- Chaz do mnie napisał! Chce się spotkać! Co mam mu odpisać?
-Będziesz pisała po drodze, a teraz musimy iść. Przecież nie pójdziesz do szkoły z wielką plamą na bluzce!-wypchnął mnie z lokalu przez szklane drzwi z zielonym logiem Starbucks'a.
Złapał mnie za nadgarstek i w ekspresowym tempie zaczął przebierać nogami niczym Forest Gump, ciągnąc mnie za sobą. Zatrzymał się dopiero pod drzwiami mojego apartamentu. Moja pokojówka wpuściła mnie do środka. Pobiegłam prosto do mojej garderoby i kilkoma szybkimi zdjęłam z siebie brudny golf. Zamiast niego włożyłam inny czarny golf, ale tym razem od Jil'a Sanders'a. Korzystając jeszcze z wolnej chwili poprawiłam włosy i spojrzałam na łóżko, gdzie wylegiwała się moja tygrysica, którą ocaliłam podczas podróży
-Thabita!-pogłaskałam ją po pyszczku.- Bądź grzeczna i nie sprawiaj kłopotów podczas mojej nieobecności...
Opuściłam pokój i wróciłam do salonu gdzie czekali na mnie kumple.
-No to idziemy na pewną śmierć?-jęknęłam.
-Francuski nie jest taki zły-mruknęła Akiro zakładając na siebie swoje beżowe ponczo od Isabel Marant.-Mam pomysł poproś tego Chaza, aby zapytał Justina czy pouczyłby się z tobą.
-Li, bardzo śmieszne-powiedziałam z sarkazmem.
-No to co dziewczyny, idziemy do szkoły?
-A mamy jakieś inne wyjście?-z ironią w głosie zapytała Azjatka.
-Raczej nie-stwierdziłam z kwaśnym uśmiechem na twarzy.-Dobra ludzie, taksówka na nas czeka.
We troje wsiedliśmy do taksówki omawiając co powinnam odpisać Somers'owi. Po kilkunastu minutach stania w korku byliśmy pod gmachem szkoły. Wysiedliśmy z samochodu w charakterystycznym kolorze i stanęliśmy na dziedzińcu wśród innych licealistów. Minęliśmy pierwszoklasistki, które cieszyły się z tego,że najpopularniejszy Kanadyjczyk nagrywa nowy album i szuka dziewczyny do teledysku.Kiedy obok nich przeszłam usłyszałam szepty dotyczące mojego dzisiejszego ubioru. Na środku dziedzińca dostrzegłam mojego chłopaka. Podeszłam do niego przedłużając każdy krok. W końcu stanęłam obok niego. Chciał pocałować mnie na przywitanie,ale ja się odsunęłam.
-Coś się stało Mel?-popatrzył na mnie z troską.- Znowu kłopoty z siostrą?
-Nie mogę tak dłużej...Nie zrozum nie źle... Jesteś naprawdę świetnym chłopakiem troskliwym,czułym, słodkim... Wszyscy twierdzą, że jesteśmy idealną parą królowa szkoły i kapitan drużyny szkolnej lacross'a. Niestety wszyscy się mylą. Nie pasujemy do siebie...Przykro mi to koniec.
-Jak się nazywa?-na jego twarzy malował się spokój, ale zdradziły go zaciśnięte w pięść dłonie.
-Ale kot?-zapytałam się jak idiotka.
-Ten facet dla , którego mnie rzuciłaś.
Od tłumaczeń uratował mnie dzwonek. Ruszyłam szybkim krokiem w stronę wejścia do szkoły, wymijając grupki ludzi,którzy z zaciekawieniem przyglądali się sytuacji,która wcześniej zaszła pomiędzy mną a Danem.
Spojrzałam przez ramię i dostrzegłam pędzących za mną przyjaciół. Zwolniłam kroku i stanęłam pod drzwiami klasy od Francuskiego. Po chwili dotarli do mnie zdyszani z wypiekami na policzkach.
-Czemu tak pędziłaś?-wydyszała Akiro.-Czemu Dan się tak na ciebie patrzy?...A już rozumiem. Zerwałaś z nim , a on teraz odstawia szopkę. Dobrze zrobiłaś.
-Odpisałaś już Chaz'owi?-wtrącił Freddie.
-Tak. Dzisiaj idę z nim na lodowisko-uśmiechnęłam się szeroko i zignorowałam mojego byłego, który teraz stał za mną i odchrząknął.-Mam nadzieję, że nie zepsuję tego. A tak w ogóle co ja na siebie założę?
-Mel, ja cię kocham! Chcę planować z tobą przyszłość! Chcę się z tobą zestarzeć!-mój ex chyba został przez coś opętany, bo wciąż rzucał obietnice na wiatr.-Daj mi jeszcze jedną szansę!
-Nie kompromituj się-powiedziałam wywracając oczami.
W okół nas zaczęły się zbierać małe grupki gapiów.
-Z nami koniec. Już nic do ciebie nie czuje. I przyjmij to jak mężczyzna!
Wiedziałam, że był to cios poniżej pasa dla kapitana drużyny lacross'a. Dzwonek oznajmił koniec przerwy i wspólnie z Li i Fred'em weszliśmy do sali. Zajęłam swoją ławkę w ostatnim rzędzie przy oknie. Nauczycielka,która była starą panną z zawsze grymasem na twarzy tak jak zwykle uwzięła się na mnie i musiałam dodatkowo napisać wypracowanie na kilka stron A4 o Quebekzykach.
Reszta lekcji minęła całkiem spokojnie nie licząc kilku nagan za rozmawianie na lekcji astronomii i angielskiego. Wreszcie po kilku godzinach spędzonych na nauce mogłam spokojnie wrócić do domu. Stanęłam pod gmachem szkoły i wdałam się w rozmowę z przyjaciółmi,lecz naszą konwersację przerwał głos dyrektorki:
-Panno Truelove,proszę za mną do gabinetu.
-Proszę pani,ale według kodeksu szkoły-który ostatnio musiałam przepisywać-nie może mnie pani zatrzymać po lekcjach.
-W takim razie jutro panno Truelove, jutro pani przyjdzie wraz z siostrą do szkoły-powiedziała obojętnie,chociaż wiedziała, że był to cios poniżej pasa.-Do widzenia.
-Do widzenia-powiedziałam ze sztuczną uprzejmością.
Kiedy odeszła wysyczałam kilka wulgarnych uwag kierowanych pod jej adresem. Usiadłam, a właściwie klapnęłam bezwładnie na brudny krawężnik i ukryłam twarz w dłoniach.
-Po prostu cudnie, mogę się pożegnać z Chazem ,wami,wypadami na kawę i premierą-byłam krok od płaczu,ale powstrzymała mnie wieść , że obok mnie stoi moja odwieczna rywalka.-Chyba , że...
-Tym razem nocujesz u Li. Ja nie chcę tym razem brać w tym udziału!
-Dobra Fred, urządzamy pidżama-party bez ciebie!-Akiro okazałą wielki entuzjazm wiadomością o moim noclegu w jej domu.-Okej pojedziemy do ciebie do domu,abyś się jeszcze przebrała na randkę z Chaz'em i wzięła ciuchy na najbliższe dni.Potem idziesz do mnie.
-Musimy zdążyć przed Catheriną inaczej nic z tego-prawie wybiegłam na ulicę,ale Freddie złapał mnie w ostatniej chwili. Zaczęłam nerwowo wymachiwać ręką wrzeszcząc "taxi". Po chwili podjechała do nas taksówka, do której weszłam z Azjatką.
Po kilkunastominutowej jeździe byłyśmy na miejscu.Nie czekając na pokojówkę otworzyłam drzwi do domu swoim kluczem.Wnętrze było urządzone według najnowszych trendów,czyli pokoje były pełne bezużytecznych dodatków. Jedynie mój dwu poziomowy pokój był urządzony tak jak ja chciałam, a nie jak jakiś projektant wnętrz,którego wynajmowała moja siostra. Wysokie okna od podłogi aż do sufitu ukazywały widok na całe Upper East Side i Central Park. Cały widok zapierał dech w piersiach. Rzuciłam torebkę na podłogę przy ogromnym łóżku, które zajmowało większą część połowy pomieszczenia. Zbliżyłam się do wielkiej garderoby i wyjęłam z niej szarą bluzkę od Isabel Marant i czarne wąskie spodnie z zamkami na nogawkach zamiast szwów. Z osobnej części miejsca wielkiej szafy wyjęłam buty z ciemnej skóry od Jeffrey'a Campbell'a, a następnie je wsunęłam na szczupłe stopy. Przerzuciłam wszystkie potrzebne rzeczy z torebki od Chanel'a do żółtej zaprojektowaną przez dom mody Balenciga. Na dworze panował lekki chłód, więc założyłam intensywnie pomarańczowy płaszcz, który kupiłam u Karen Miller. Do całego zestawu dobrałam kaszmirowy szal w kolorze fuksji od YSL'a,błękitne rękawiczki do łokci od Kate Spade,pierścionek z dużym oczkiem z turkusu i bransoletę od Juicy Couture.
Z głębi garderoby wyjęłam torbę sportową od LV przygotowaną na takie wypadki jak teraz. Mówić szczerze ucieczki z domu zdarzały się średnio raz na dwa tygodnie. Wzięłam do ręki swoje blackberry i spojrzałam na wyświetloną godzinę. Wkrótce miałam się spotkać na lodowisku w Central Parku z Chazem. Do pokoju wpadła Akiro i odebrała ode mnie torbę. Wróciła do domu , a ja korzystając z wolnej chwili wyjęłam zeszyt i wyrwałam z niego kartkę. Chwyciłam czarny marker i napisałam jedno zdanie: "To przez ciebie i twoje twarde zasady. PS: Nie szukaj mnie,poradzę sobie - Melissa". Zostawiłam kartkę na widocznym miejscu i opuściłam dotychczasowy dom.
***
Hej, jak tam ludzie z wieścią, że macie 3 dni wolnego?
Rozdział jest mega nudny,wiem,wiem.
Ale takie rozdziały też muszą być... Następne będą pełne akcji.
I jeżeli nie będą ciekawe bijcie mnie po moich paluszkach i porwijcie wszystkie kartki.
Mam dziwaczną wenę na religii,historii i matmie xd Wyjmuje kartkę i zapisuje następne 3. lol
Dobra nie zanudzam.
___________________________________________________________________________________
1 komentarz:
Wiesz jaka jest moja ocena ^.- i bynajmniej nie uważam ze to jest nudne :]. Nie mogę się doczekać randki z Chazem ^^.
Prześlij komentarz