|05|-Nie złość Ryana, bo...Właśnie dlaczego?

    Po tym jak wszyscy zdziwieni wiadomością, że zostaję na noc w apartamencie sam na sam z trzema facetami plus jednym dwunastolatkiem. Zaczęli planować jaki film wybiorą na dzisiejszy wieczór, a ja zamknęłam się w pokoju. Grzebałam przy torbie wyjmując kolejne ubrania rozmyślając przy tym o całym dniu. Nigdy nie przydarzyło mi się tle zdarzeń w ciągu jednego dnia. Wylanie kawy na Chaza,spotkanie Justina,Ryana, zerwanie z Danem,ucieczka z domu,randka z Bieberem( mogę to spokojnie nazwać randką). Moje życie zawsze ograniczało się tylko co dwu tygodniowych "ucieczek" z domu i wydawaniu pieniędzy, które zostawili nam rodzice po swojej śmierci. Wiedziałam, że teraz na zawszę się to zmieni. Zdjęłam obcisłe rurki i założyłam szorty sięgające do tali. Na koszulkę od Isabel Marant założyłam gruby sweter od A.P.C. Zamiast wysokich obcasów od J.Campbella założyłam szare Vansy. Kiedy skończyłam się ubierać usłyszałam ciche pukanie. Do pokoju wszedł Justin. Uśmiechnęłam się na jego widok.Usiadłam na łóżku i poklepałam miejsce obok mnie.
-Nie dziwię się, że masz kilkanaście milionów fanów. No , bo kto nie kocha  twojego tyłka w tych rurkach?
-Dziewczyna , na której mi zależy...-po raz trzeci tego dnia nachylił się nade mną,aby mnie pocałować. Bawił się mną doprowadzając do szaleństwa przybliżając się i oddalając. Kiedy wreszcie mnie pocałował poczułam motyle w brzuchu, ale tą piękną chwilę przerwał skrzyp otwieranych drzwi.
-Przepraszam musiałem pomylić pokoje-powiedział bez cienia skruchy Butler- I od razu...Zaraz zacznie się film.
    Zeszliśmy z łóżka. Chciałam już wyjść,ale Bieber złapał mnie za nadgarstek i  gwałtownie przyciągnął do siebie wpijając się  w moje wargi. Rozchyliłam je lekko, a on perfidnie ten fakt wykorzystał  i jego język zaczął badać wnętrze mojej jamy ustnej. Dobra przyznaję się bez bicia nie byłam mu dłużna i mój język zaczął się droczyć. Wciąż trwając w namiętnym pocałunku  zarzuciłam mu ręce na szyję Justinowi. Dopiero po kilku minutach wymieniania śliny musieliśmy zaczerpnąć tchu. Popatrzyłam na Kanadyjczyka. Miał zaczerwienione policzki ,lekko zmierzwione włosy i jego oczy płonęły namiętnością.
-To był mój najlepszy pocałunek-powiedziałam wciąż nierówno oddychając.-A mam wprawę od siódmej klasy.
-Jeszcze dziś to powtórzymy?-mruknął gryząc mój płatek uszny.-Teraz powinniśmy już iść, bo wzbudzimy jakieś podejrzenia.
-Dziś przyjadę do ciebie-mruknęłam i jeszcze raz natarczywie wpiłam się w jego usta.-O ile Chaz mnie nie zatrzyma.
   Oboje wyszliśmy razem z pokoju rozmawiając o planach na jutro. Somers siedział już na sofie,więc dosiadłam się do niego podkulając nogi. Bieber przysiad po mojej lewej stronie. Doszłam do wniosku, że przydałby się popkorn,więc zapytałam się czy ktoś chce.
-Pomogę ci-powiedział niechętnie Ryan.
  Kiedy oboje znaleźliśmy się sami w kuchni kumpel piosenkarza popatrzył na mnie z wyrzutem, a jego sympatyczny wyraz twarzy zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
-O co chodzi?
-Nie lubię dziewczyn takich jak ty. Nie wiem co oboje widzą w tobie-nawet nie mrugnął.-We troje znamy się od dzieciństwa i jakaś dwulicowa dziwka nie zniszczy naszej 9-ęcio letniej przyjaźni.
-A co ja złego zrobiłam?
-Oboje zwodzisz i okręcasz ich sobie w okół palca-powiedział beznamiętnie.-Chaz na pewno wróci do Shay, z którą chodził od roku. A Justin słucha Scootera jak wyroczni , a on z tego co wiem nie popiera związku Justina z tobą.
-Kłamiesz-wzięłam dużą miskę i nerwowo zaczęłam wsypywać popcorn do niej.-I nie wtrącaj się.
   Wróciłam na sofę po drodze gasząc światło. Podkuliłam  nogi i oparłam głowę o ramię Somersa i złapałam za rękę Justina.
   Film był nudny,ale nawet przy wielkim wysiłku nie mogłam powstrzymać się od ziewania, a tym bardziej od trzymania otwartych powiek. Doszłam do wniosku, że nikt nie zauważy, że przymknę na chwilę oczy. Tylko na sekundę. Ołowiane powieki zamknęły się, a ja zapadłam w płytki sen. Jakąś godzinę później poczułam jak ktoś bierze mnie na ręce i gdzieś niesie. Trzaska drzwiami i kładzie na czymś miękkim.Uchyliłam powieki,lecz wciąż nie widziałam twarzy osoby,która mnie tu zaniosła. Ktoś położył się obok mnie i dotknął mojego policzka.
-Jak mam ci wynagrodzić to, że zapomniałam o dzisiejszej randce?-szepnął Chaz i delikatnie mnie pocałował.
-Nie mam pojęcia. Zabierzesz mnie na kawę,albo inną randkę?-powiedziałam zachrypniętym głosem.-A teraz mnie przytul. I pocałuj.


***
Siabadana da! Jestem mega szczęśliwa. Nawet nie jestem tego w stanie opisać. 
Ale i tak rzygam ze stresu. <3
Dziękuję za 4 pocałunki. <3


_____________________________________________________________________
 Link do otufit'u

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

b. mi się podoba zestaw ;)