Gwałtownie otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Wszystko było bez zmian. Chaz leżał na mojej piersi i jedną ręką ją obmacywał i ślinił się przyciskając policzek do drugiej.
Delikatnie go od siebie odsunęłam i wyszłam na paluszkach z pokoju. Otworzyłam sąsiednie drzwi i weszłam do pokoju Justina. Bieber już wstał i teraz w samych bokserkach siedział na łóżku z laptopem na kolanach.
-Słodko wyglądasz w samej koszulce-powiedział odłożywszy komputer na etażerkę obok łóżka.
-Z szopą na głowie szczególnie-wtrąciłam.-Ale dziękuję za komplement.
-Podziękowania przyjmuje tylko w pocałunkach-podszedł do mnie i naparł na moje wargi.-Za komplement należą się jeszcze cztery.
-Co za zdzierstwo-mruknęłam i zarzuciłam mu ręce na szyję i pocałowałam go tak samo gorliwie jak wczoraj.
-Tęskniłem.
-Dziś będę spała u ciebie-wskoczyłam na niego i uczepiłam się go jak małpka.-Boję się spać sama,bo mam koszmary.
-I co my z tym zrobimy?-powiedział między pocałunkami.-Nie pozwolę ci spać...
-Śniadanie!!!-usłyszeliśmy głos Kenny'ego zza drzwi.
Szybkim ruchem wygładziłam włosy i poprawiłam koszulkę od Isabel Marant,która ledwo zasłaniała mi tyłek. Wyszłam z pokoju sprawdzając czy przypadkiem nie ma tam Chaza. Będąc pewna wolnej drogi ruszyłam korytarzem pewnym krokiem. W kuchni był tylko Hamilton z miską musli w ręce.
-Dzień dobry-powiedziałam siadając na stoliku barowym.
-Dobry,doby-mruknął robiąc krótką pauzę.-Widzę, że rozkochałaś w sobie Chaza i Justina.
-Dlaczego tak uważasz?-zapytałam jak idiotka.
-Widać po tym jak po tym jak na patrzą na ciebie.Nawet ślepy by zauważył-ochroniarz wziął głęboki oddech.-Dziewczyno, nie zazdroszczę ci. Oboje są świetni na sówj sposób.
Do kuchni weszli kumple rozmawiając o jakiejś nowej grze na konsolę.
-O czym gadacie?-zapytał Somers siadając obok mnie.
-Cześć ludzie!-do pokoju weszła wysoka szatynka z krzywym nosem.
Była ubrana w jakieś ciuchy od Wet Seal'a z zeszłego sezonu i buty, które kupiła pewnie na wyprzedaży w Macy's. I w sumie żaden element do siebie nie pasował, bo kto ubiera podróbki EMU Australia w kolorze jasnego brązu do jasnej błękitnej bokserki i szaro-białego płaszcza ? Szczególnie, że wykończenia butów były w kolorze fuksji!
-Shay skąd się tu wzięłaś?-zapytał zaskoczony Chaz.
-Nie cieszysz się? Przyjechałam tu aż z Stanford, a ty nawet mnie nie przywitasz?
Spojrzałam na Ryana,który teraz złośliwie się do mnie uśmiechał. Wiedziałam , że to on ją tu sprowadził,aby pogodziła się ze swoim byłym. Tylko nie wiedział, że ja łatwo nie odpuszczam.
-Chaz ja pójdę się przebrać i zaraz pójdziemy-musnęłam jego usta i teraz odwzajemniłam uśmiech Butlerowi. nawet nie wiecie jak zaskoczona mina Shay mnie ustafakcjonowała.
Wróciłam do sypialni i ze swojej torby,którą po drodze wzięłam od Li. Wyjęłam z niej : czarny golf z krótkim rękawem kupiony w Barneys,długą zwiewną spódnicę do kostek w kolorze nude ( spódnica maxi), kożuch od Karl'a Donoghue i długi kaszmirowy szal, i botki w podobnym kolorze co spódnica.
Ze stosikiem ubrań zamknęłam się w łazience i oddałam się przyjemności. Stanęłam pod strumieniem gorącej wody i delektowałam się kroplami spływającymi wzdłuż mojego kręgosłupa. Po kilku minutach wyszłam z kabiny i wtarłam w siebie balsam od D&G. Wysuszyłam w ekspresowym tempie włosy i zaczesałam je i zaplotłam je w luźny warkocz na boku. Z kosmetyczki wyjęłam bezbarwny błyszczyk od Dolce& Gabbana,tusz i cień do powiek od Chanela i wykonałam delikatny makijaż. Wychodząc z łazienki po raz ostatni na moje odbicie w lustrze. Przy drzwiach wyjściowych stał już Chaz patrząc wściekle na Shay. Wiedziałam, że wciąż ją kocha i nie mogłam nic na to poradzić. Ale Ryan'owi nie odpuszczę i będę się bawić uczuciami jego kumpla póki nie odpuści. Uśmiechnęłam się sztucznie i podeszłam do Somersa.
-Jestem gotowa.
-Zaraz pójdziemy tylko dowiem się jeszcze od Justina kiedy idziemy pograć w kosza...Wiesz wynajem sali...
-Spoko-powiedziałam siadając na oparciu sofy.-A będę mogła wam pokibicować?
-A ty w ogóle znasz zasady kosza?-wykipła Shay.-Wiesz jest duża i dość duża piłka najczęściej poma...
-Tak się składa, że gram w reprezentacji szkoły.
-No to szykuje się bitwa pomiędzy Mel,a Shay-Bieber pewnym krokiem wszedł do pokoju-Będzie ciekawie. Kenny zgodzisz się być sędzią?
Ochroniarz skinął głową, a my pożegnawszy się wyszliśmy z apartamentu.
***
No i macie moje kochane 6 rozdział ^.^
Za dużo by pisać, aby ogarnąć ogłoszenia.
___________________________________________________________________
Link do otufit'u (Shay)
Link do otufit'u ( Melissa)
___________________________________________________________________
Link do otufit'u (Shay)
Link do otufit'u ( Melissa)
2 komentarze:
KochamKochamKocham ♥ Przeczyłam bardzo szybko ,czekam na następną notkę.
ja też kochamkochamkocham ♥
Momusik ;3
Prześlij komentarz